Grzegorz "gsmok" Makarewicz, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 
 (opracowanie z 13.07.2004r., niewielkie modyfikacje 23.07.2025r.)


Po pulpicie sterowniczym typ PS-1 stałem się posiadaczem wzmacniacza 100-Bis, który wchodzi wraz z pulpitem w skład zestawu elektroakustycznego 100-Bis. Dokładniej rzecz ujmując w skład zestawu wchodzą aż dwa takie wzmacniacze. Wzmacniacz, którego fotografie prezentuję jest w doskonałym stanie technicznym. Jedynym wyraźnym uszkodzeniem (oprócz zarysowań wynikających głównie z niewłaściwego przechowywania) jest niewielki ubytek plastikowej osłony stanowiącej płytę czołową wzmacniacza. Skąd ten ubytek - no cóż to dlatego zniknęły oznaczenia wzmacniacza.

Prezentację fotograficzną rozpoczynają cztery fotografie wzmacniacza z zamkniętą obudową. Nie stanowi on wzoru projektowego. Jest wręcz potwornie ascetyczny i brak w nim choćby śladu artystycznych pociągnięć, których funkcją jest wygląd a nie użytkowa nuda!!! Powiem wprost jest BRZYDKI i nie podoba mi się. Przypomina mi obudowę od starego pojemnika do przechowywania pieczywa - brrrrr.


Rys. 1.

Wzmacniacz był produkowany przez Zakłady Doskonalenia Zawodowego. Na płycie czołowej były odpowiednie oznaczenia, które zostały przez jakiegoś barbarzyńcę wydrapane. Tak więc brzydota obudowy zostałą dodatkowo powiększona. Było kilka wersji tego wzmacniacza. Poniżej pokazany jest schemat jednej z nich. Prawdopodobnie jest to wersja Bis-101. Widać na nim elementy półprzewodnikowe, ale prawdopodobnie lampowy stopień mocy jest taki sam.

A teraz kolejne obrazki. Kto ma silne nerwy niech ogląda.


Rys. 2.


Rys. 3.


Rys. 4.

Po odkręceniu osłony górnej i dolnej pojawia się wnętrze wzmacniacza (kolejny kwartet zdjęć). I tutaj moje samopoczucie znacznie się poprawia. Wnętrze jest uporządkowane, a zastosowany transformator sieciowy i głośnikowy są nawet imponujące. Teraz wiem dlaczego w wyniku obracania wzmacniaczem podczas robienia fotografii porobiły mi się zakwasy we wszystkich mięśniach.


Rys. 5.


Rys. 6.


Rys. 7.


Rys. 8.

Kolejna odsłona. Po odkręceniu ścianki tylnej i płyty czołowej pozostaje jedynie rama nośna z elementami. Oto kolejny kwartet zdjęć 'nagiej prawdy' w czterech ujęciach.


Rys. 9.


Rys. 10.


Rys. 11.


Rys. 12.

Czas na szczegóły. Na kolejnych fotografiach pokazuję fragmenty wzmacniacza w coraz większym powiększeniu. Rozpoczynam od kuchni, czyli od tyłu.


Rys. 13.


Rys. 14.

Teraz od góry i pod kątem.


Rys. 15.


Rys. 16.


Rys. 17.


Rys. 18.


Rys. 19.


Rys. 20.


Rys. 21.


Rys. 22.


Rys. 23.

A teraz od spodu. Klasyczny montaż przestrzenny ze wspomaganiem (płytki z łączówkami).


Rys. 24.


Rys. 25.


Rys. 26.

Jeśli kogoś nie zadowala szczegółowość dotychczas przedstawionych fotografii zapraszam do serii zdjęć superszczegółowych.


Rys. 27.


Rys. 28.


Rys. 29.


Rys. 30.


Rys. 31.


Rys. 32.


Rys. 33.


Rys. 34.

Teraz nieco detali dotyczących konstrukcji mechanicznej. Jak widać projektanci nie poszli na łatwiznę. Do zamocowania gniazd i bezpieczników przewidziano specjalne wsporniki. Pomysł na poziomie Mercedesa, wykonanie - niestety tradycyjnie dla krajowych konstrukcji z tamtych lat (poziom Syrenki)


Rys. 35.


Rys. 36.

Na zakończenie przykład jak można przekombinować z projektem montażu. Hiperkonstrukcja wielopoziomowa ze wspomaganiem. Wbrew pozorom nie jest to mechaniczny układ sterowania próbnika kosmicznego a jedynie zamocowanie włącznika sieciowego i żarówki. Dobre, nieprawdaż?


Rys. 37.

I to by było na tyle (na razie).

Będę wdzięczny za wszelkie sugestie i uwagi związane ze wzmacniaczem 100-BIS.

Ostatnia aktualizacja oryginalnej wersji tekstu na stronie Fonaru : 13.07.2004r.

Opracowanie: Grzegorz "gsmok" Makarewicz